Trzy, dwa, jeden i... hiszpańskie miasteczko Bunol tonie w keczupie! Zakończyła się coroczna bitwa na świeże pomidory. Jak zwykle, trzeba było w sosie brodzić po kolana.
To prawdziwa bitwa. Walczą dziesiątki tysięcy ludzi. Każdy z każdym. Nie ma przyjaciół. Są tylko wrogowie. Przynajmniej są nimi ci, którzy jeszcze nie mają na sobie śladu pomidora. Bo o to w tym właśnie chodzi. Ani jeden z uczestników "tomatiny" nie może pozostać czysty. Wszyscy muszą być po uszy utaplani w czerwonej, pomidorowej mazi.
I tak już od 66 lat! Bo tyle już ma tradycyjne święto tego południowo-hiszpańskiego miasteczka. A zaczęło się niewinnie od drobnego sporu między dwoma handlarzami pomidorów, którzy konflikt postanowili wyjaśnić w honorowym pojedynku na warzywa. Ale sporu nie załatwili, bo do bitwy przyłączyli się mieszkańcy miasteczka. I tak już zostało.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl