Oto prawdziwa dama biznesu. Szefowa jednego z australisjkich domów publicznych wpadła na pomysł, jak wykorzystać wysokie ceny paliwa. Za paragony za tankowanie udziela wysokich rabatów.
"Chcemy pomóc zrelaksować się klientom po stresie na stacji benzynowej" - uśmiecha się szefowa przybytku, pani Kerry. Ma sprytny sposób przyciągania ludzi. Wystarczy pokazać rachunek ze stacji benzynowej. Za każdy zatankowany litr w agencji płaci się kilka centów mniej. To podobny mechanizm jaki stosują wielkie sieci handlowe. Tylko że one robią odwrotnie - za rachunek ze sklepu można na firmowej stacji benzynowej zatankować taniej
"Gdyby nasi klienci pokazywali rachunek ode mnie na stacji, to mogliby spalić się ze wstydu" - wyjaśnia Kerry. Tyle że promocja się niedługo skończy, bo według analityków, ceny paliwa w Australii powinny wkrótce spaść.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|