Argentyńczyk Jose Orono właśnie odebrał samochód z warsztatu. Odetchnął z prawdziwą ulgą, bo czekał na to... sześć lat.
Podobno jego wiekowy fiat 600 wymagał tylko malowania i drobnych napraw. Ale zakładowi zabrało to całe lata. Orono był cierpliwy, bo właściciel był znajomym jego rodziny. W końcu jednak cierpliwość stracił.
"Za każdym razem miał jakiś powód, żeby przełożyć zwrot. To zmarła mu ciotka, to obrabowali mu warsztat" - wspomina Orono. "Byłem cierpliwy, bo znam jego żonę i dzieci. Jednak dużo można, ale ileż można!" - pyta Argentyńczyk.
Pytanie powinno być jednak inne. Czy po tych sześciu latach jego fiacik z 1970 roku nie będzie potrzebował generalnego remontu?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl