Hollywoodzki aktor Michael Douglas był tak zajęty robieniem kariery, że zaniedbał swojego pierworodnego syna. Dziś tego żałuje i postanawia nadrobić stracony czas.
Gdy Douglas grał rolę za rolą, a w prasie głośno było o jego kolejnych romansach i uzależnieniu od seksu, jego syn Cameron popadł w kłopoty. Nadużywał narkotyków, a prasa odnotowywała kolejne wyskoki nastolatka. Gwiazdor za problemy syna obwinia siebie, dlatego chce "odzyskać" 28-letniego dziś Camerona. Młody Douglas ma lepiej poznać swoje przyrodnie rodzeństwo - Carys i Dylana, dzieci Douglasa i Catheriny Zeta Jones.
"Ojcostwo w przeszłości było dla mnie bardziej poczuciem winy niż przyjemnością. Teraz za to płacę" - wyznaje aktor. Winą za ten stan rzeczy obarcza specyfikę branży, w której osiągnął niemal wszystko. "To dziwny biznes, jesteśmy jak cyganie, często daleko" - mówi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|