W ciągu doby śmiałkowie przejechali ponad 1100 km. Tyle bowiem mają w sumie wszystkie (26) linie metra. "To ogromna satysfakcja. Ale teraz nie umiem już normalnie myśleć. Jedyne, o czym marzyłem, to wysiąść z tego piekielnego pociągu" - wyznał zmęczony kolega Badaczewskiego, Dan Green. Nic dziwnego. Podczas tej dziwnej podróży mogli sobie pozwolić tylko na szybką kawę i błyskawiczne siusiu.
Wyścig o miano rekordzisty nowojorczycy prowadzą od 1966 roku. Chłopcy jednak do Księgi rekordów Guinnessa nie trafią. By się tam znaleźć, musieliby wysiąść na każdej ze stacji i choć na sekundę przysiąść na ławeczce. Ale o to im nie chodziło. "Dla nas liczyło się tylko doświadczenie. W końcu mogę powiedzieć, że objechałem całą stolicę świata" - wyznał Badaczewski, z pochodzenia Polak, który mieszka w USA od urodzenia.