Czarna pantera, która od wielu dni terroryzowała północne wybrzeża Francji, okazała się być... zwykłym dachowcem. Francuzi odetchnęli z ulgą, a z pól, po których miała biegać bestia, zniknęły specjalne jednostki żandarmów. Również myśliwi odłożyli swoje flinty na półki.
Kilka dni temu spanikowani Francuzi szturmowali komisariaty, domagając się, by policja odstrzeliła olbrzymią panterę, która grasuje po polach, zabija domowe zwierzęta, a nawet próbuje rzucać się na dzieci. Żandarmi natychmiast rozpoczęli nagonkę.
Teraz okazało się, że za całą panikę odpowiada najzwyklejszy dachowiec, który pewnie jakiemuś Francuzowi, po kilku szklaneczkach wina, wydał się potworem. A świat się śmieje z "odwagi" Francuzów, których wystraszył niewinny kotek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl