Gdy po upojnym wieczorze w pubie pewien Amerykanin poszedł ochłodzić się w wodach Atlantyku, ostatnie o czym myślał, to by z kieszeni wyjąć swój portfel. I wszystkie pieniądze, dokumenty i karty kredytowe wylądowały na dnie oceanu. Na szczęście po kilku dniach otrzymał telefon, że zgubę znalazł... homar.
Portfel oddał nurek. Zdziwił się mocno, gdy po wyciągnięciu z atlantyckich odmętów homara zobaczył w jego szczypcach portfel z całą zawartością. "Było tam wszystko co zgubiłem, łącznie z kartami kredytowymi" - śmieje się właściciel portfela, Paul Westlake. Co najciekawsze, woda morska ich w ogóle nie uszkodziła. Mężczyzna był tak szczęśliwy, że przyrzekł nigdy w życiu nie zjeść homara.
O pechu mówić może tylko szczęśliwy znalazca. Biedne zwierzę, choć powinno dostać 10 proc. "znaleźnego", straciło życie w kotle i trafiło na talerz nurka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|