Bębnił na perkusji głośniej niż startujący samolot. I znalazł się w Księdze rekordów Guinnessa. Col Hatchman, perkusista z mało znanej w Polsce australijskiej grupy rockowej Dirty Skanks, pobił rekord głośnej gry na perkusji.
Bębnił tak głośno, że w zasadzie powinien stracić słuch. Bo granicę przekroczył o ponad 50 decybeli (pomiary pokazały niemal 140). Ale, być może, podczas prób uodpornił się i żaden hałas nie będzie mu już straszny.
Australijska grupa Dirty Skanks wydała już trzy płyty. Członkowie grupy mówią, że grają porno-rocka. Nikt nie wie, co to znaczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|