Dziennik Gazeta Prawana logo

Najszybszy motocykl seryjny świata

13 października 2007, 16:49
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Sokół wędrowny nurkując w powietrzu w pogoni za zdobyczą leci ponad 300 km/h. Projektanci z Suzuki wzięli więc jego japońską nazwę - Hayabusa - i nazwali tak swój najnowszy produkt. To pierwszy seryjnie produkowany motocykl, który przekracza taką prędkość. Ile może śmignąć naprawdę, tego nie wiadomo. Przy 320 km/h następuje elektronicznie odcięcie zapłonu. Ale i tak Hayabusa jest najszybszym dostępnym na rynku motocyklem - zupełnie jak sokół, który jest najszybszym ptakiem na świecie.

Producent w instrukcji obsługi Hayabusy przy haśle prędkość podaje - wystarczająca. Trudno bardziej dosadnie określić maszynę produkowaną seryjnie, którą jeździ się po mieście. Bo przecież nie znajdzie się chyba nikt, kto powie, że 300 km/h pomiędzy samochodami to za mało...

Silnik motocykla ma 175 koni mechanicznych mocy, czyli dwa razy tyle, ile przeciętne auto rodzinne. Pozycja kierowcy jest taka, jak w ścigaczach, które śmigają po torach podczas wyścigów, a więc diabelnie niewygodna. Głowa między zegarami, ręce wyciągnięte nienaturalnie w bok. Motocykl ten nawet podczas jazdy z pełnym otwarciem przepustnicy nie staje dęba i nie wymaga od kierowcy wielkiej uwagi. Warto tylko położyć się na zbiorniku, by dociążyć przód - takie są pierwsze wrażenia z jazdy.

W pełni regulowane zawieszenie pozwala na dostrojenie ustawień do potrzeb kierowcy. Od sztywnej "deski do prasowania", na miękkiej "kanapie" kończąc. Seryjna szybka nie gwarantuje już luksusu - kierowca musi się liczyć z walką z naporem powietrza przy wyższych prędkościach. Pozycja na motocyklu może męczyć nie tyle ze względu na wysokość kierownicy, co na jej odległość od siedzenia kierowcy. Wymaga ona wyciągnięcia się do przodu. Z drugiej zaś strony nie narzeka się na brak miejsca, jeśli położymy się na baku podczas szybkich "przelotów".

Moc i prędkość powodują błyskawiczne zużycie opon, łańcucha napędowego i zębatek w kole. Nierzadko już po 3 tys. km tylna guma nadaje się do wymiany! No ale, coś za coś...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj