Dziennik Gazeta Prawana logo

Kazał pilotowi wylądować pod domem

12 października 2007, 13:48
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Co zrobić, gdy człowiek spieszy się na koncert, a drogi są zakorkowane? Wystarczy wynająć śmigłowiec. Tyle że znany amerykański rockman Tommy Lee poszedł o krok dalej i kazał pilotowi wylądować na... chodniku przed swoim domem. Teraz obaj mogą trafić za kratki, bo złamali prawo.

Gdy sąsiedzi muzyka zobaczyli lądującą na środku drogi maszynę, wezwali policję. Myśleli, że to albo awaria, albo napad na rezydencję gwiazdora, byłego męża Pameli Anderson. Wyjaśnienie okazało się o wiele bardziej prozaiczne. Pilot powiedział zdumionym szeryfom, że jest taksówkarzem i musi odwieźć rockmana na koncert. Jednak mundurowym nie zaimponował. Pilota zatrzymali, maszynę odstawili na policyjny parking, a Tommy Lee pojechał na przesłuchanie.

Prokurator stanowy już postawił pilotowi maszyny zarzuty łamania prawa lotniczego i narażania życia przechodniów na niebezpieczeństwo. Grozi mu kilka lat więzienia i parę tysięcy dolarów grzywny. Rockman też ma problem. Usłyszał zarzut nakłaniania do przestępstwa, bo przecież to on kazał pilotowi wylądować tam, gdzie nie wolno. A co gorsza, na koncert i tak się spóźnił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj