Ten system ma zdyscyplinować klientów i ograniczyć ich upijanie się w barach. Bo barmani nienawidzą zalanych facetów, którzy albo zaczynają rozróbę, albo spadają pod stół i nie wiadomo co z nimi zrobić. Teraz wszystko będzie dużo prostsze.
Tyle że niektórzy Nowozelandczycy zaczęli traktować picie jak sport. Chcą ostro zaszaleć i zakładają się z kolegami, który pierwszy zobaczy czerwoną kartkę. Ciekawe, jak taki system wyglądałby w naszych lokalach? Pewnie okazałoby się, że jak na ligowych boiskach, wystarczy przekupić sędziego, a nie wykartkuje naszych zawodników.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
