Policjanci i myśliwi kręcą z niedowierzaniem głowami. Oni wiedzą, że spotkanie z rozwścieczonym niedźwiedziem zwykle kończy się rozszarpaniem człowieka. Mówią, że gdyby rzucił się do ucieczki, to bestia by go dopadła w mgnieniu oka. Uratowała go... rodzinna tradycja.
"Przodkowie nigdy by mi nie wybaczyli, gdybym uciekł przed zwierzakiem. Dlatego go zaatakowałem" - opisuje zdarzenie 59-latek. Jednym ciosem uratował sobie życie.
Teraz myśliwi szukają niedźwiedzia, żeby go uśpić i wywieźć w odległe góry. Tam nie zagrozi innym, którzy mają w sobie mniej samurajskiego ducha.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
