To wyglądało jak scena z niezłego horroru. Rój liczący 20 tysięcy os wtargnął przez otwarte okno do pokoju, w domu starców w Hildesheim. Trzeba było kilku godzin pracy tępicieli insektów, by usunąć wszystkie rozwścieczone owady. Ku zaskoczeniu, 91-letni emeryt, który w pokoju przelewał miód do słoiczków, nie tylko uszedł z życiem, ale nawet nie użądliła go ani jedna osa!
Emeryt hodował w ogródku pszczoły. Zabrał z ula plastry miodu i powiesił u siebie w pokoju. Chciał potem spokojnie zebrać miód do słoiczków. Wtedy się zaczęło. Przez okno wleciał potężny rój os. Owady momentalnie obsiadły plastry, a reszta krążyła, czekając na swoją kolej. Emeryt próbował z nimi walczyć klapką na muchy. Ale nie miał szans. Z krzykiem zaczął wzywać pomocy.
Z osami nie mogli nawet sobie poradzić doświadczeni strażacy. Wezwali na pomoc tępicieli insektów. Ci w ciągu kilku godzin poradzili sobie z owadami i staruszek mógł wreszcie wrócić do pokoju. Na szczęście nic mu się nie stało. Tylko dziadek sam jest teraz zły jak osa, bo owady wyżarły mu cały miód.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|