Obydwie dziewczyny były kompletnie pijane. Gdy wytoczyły się z samochodu, zaczęły słać dziennikarzom buziaki. A pytane, czemu rozbiły się o bramę premiera, odpowiedziały krótko: dla żartu. "Prosiłyśmy o spotkanie, a premier nas wpuścił" - bełkotały, śmiejąc się głupkowato.
Nie do śmiechu było jednak ochronie premiera. W momencie gdy samochód uderzył w bramę, ochroniarze zesztywnieli i wyciągnęli broń. Nie na żarty przestraszyli się, że to atak
terrorystyczny. Singh jest bowiem głównym celem islamskich bojówkarzy walczących o niepodległość jednego z indyjskich regionów - Kaszmiru. Dziewczyny też się
długo nie pośmieją. Policja postawiła im już kilkanaście zarzutów - od jazdy po pijanemu do ataku na premiera włącznie.