Dziewięcioletni Kieran Williams zdębiał, gdy mama przyniosła mu dyplom z podziękowaniem za specjalne zasługi dla Wielkiej Brytanii. Co zrobił? Puścił w niebo balonik. A ten... wylądował na trawniku w ogrodzie posiadłości Buckinhgamshire u premiera Tony'ego Blaira.
"Zobacz, kto znalazł twój balonik!" - krzyknęła mama Kierana, gdy otworzyła spory list. W środku było zdjęcie premiera z żoną i list z podziękowaniami.
Kieran jest szczęśliwy i zapowiada, że od teraz wysyłanie balonów do znanych ludzi będzie jego życiową pasją. Teraz chce, by jego kolejny balon wylądował na stadionie Old Trafford, gdzie trenują piłkarze z Manchester United. "Są najlepsi na świecie. Chcę, żeby dowiedzieli się, że istnieję" - tłumaczy dziewięciolatek. Jego pasja na pewno przyniesie mu frajdę. A rodzice są zadowoleni, że nie muszą na nią wydawać zbyt wiele pieniędzy. Za balonik do premiera zapłacili bowiem zaledwie jeden funt.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl