Już sama nazwa przyciąga słuchaczy. Od tygodnia stacja nazywa się po prostu Porn Radio. A z głośników pobrzmiewają takie hity, jak "Why Don't We Do It in the Road" ("Dlaczego nie zrobimy tego na drodze") Beatlesów, "Nasty" ("Niegrzeczna") Janet Jackson czy "Sexual Healing" ("Seksualna terapia") Marvina Gaye'a. Dodatkowo radiowi DJ-e do puszczanych kawałków wmiksowują jęki i okrzyki ekstazy.
Także słuchacze zaczęli szybko pokrzykiwać. Jednak nie z rozkoszy, a z oburzenia. I stwierdzili, że przestają słuchać tych bezeceństw. Szybko jednak znalazła się inna grupa,
która od razu uzupełniła szeregi słuchaczy i przyciągnęła rzesze nowych.
A jak się tłumaczą właściciele stacji? "Co tu dużo mówić. Staramy się nie przekraczać żadnej granicy. Jesteśmy chyba tylko troszkę kontrowersyjni" - twierdzi
Jerry Clifton, szef stacji.
Może niektórzy polscy radiowcy powinni się zatem poważnie zastanowić?