Przez trzy tygodnie po ulicach Londynu będą biegać za swoimi ofiarami... płatni mordercy. W kontrowersyjnej zabawie, w której ofiarami są żywi ludzie, ale bronią - pistolety wodne, bierze udział ponad setka chętnych. Na ostatniego "żyjącego" zawodnika czeka okrągła sumka.
Jak w filmie gangsterskim. Przyjęta do gry osoba dostaje pocztą szarą kopertę. W środku znajduje się imię i nazwisko celu, który należy zlikwidować,
jego zdjęcie, adres domowy i miejsce pracy. W chwili otwarcia koperty rozpoczyna się gra w kotka i myszkę między 125 zawodnikami, z których każdy jest jednocześnie ścigającym i
ściganym.
Po wyeliminowaniu swojego celu automatycznie przejmuje się jego kontrakt. Zostanie tylko jeden, najlepszy zabójca. Ta dość kontrowersyjna w swym założeniu zabawa zaalarmowała brytyjski Scotland Yard. Policja z Londynu nie życzy sobie żadnych ulicznych wojen, nawet na baloniki i torebki z wodą. Więcej na stronie organizatorów zabawy. Wcześniej grę organizowano w Nowym Jorku, Los Angeles i Wiedniu.
Po wyeliminowaniu swojego celu automatycznie przejmuje się jego kontrakt. Zostanie tylko jeden, najlepszy zabójca. Ta dość kontrowersyjna w swym założeniu zabawa zaalarmowała brytyjski Scotland Yard. Policja z Londynu nie życzy sobie żadnych ulicznych wojen, nawet na baloniki i torebki z wodą. Więcej na stronie organizatorów zabawy. Wcześniej grę organizowano w Nowym Jorku, Los Angeles i Wiedniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl