Farmer z kornwalijskiego miasteczka St.Ives myślał, że już po jego krowach. Stado jedenastu krasul zsunęło się z klifu na skalną półkę, z której nie potrafiły się wdrapać na górę. Krowy nie dawały się zwabić do bezpiecznego miejsca zwierząt. Umierały już z głodu i strachu. Na szczęście dzielni ratownicy z marynarki wojennej przenieśli krowy na płaski teren... śmigłowcem.
Dzielni chłopcy z Royal Navy stanęli przed nie lada wyzwaniem. Musieli złapać przerażone 300-kilogramowe zwierzęta, wsadzić je do specjalnej siatki i, podczepione do śmigłowca, przewieźć na płaski teren. Na pokład wsiadł weterynarz. Pilot utrzymywał olbrzymi śmigłowiec Sea King nieruchomo, podczas gdy lekarz celnymi strzałami usypiał krowy jedna po drugiej.
Śmigłowiec zawisł nad klifem, a ratownicy wciągali nieprzytomne krowy na specjalną siatkę. Można było przewieźć tylko jedną krasulę na raz. Helikopter musiał wykonać więc aż 11 kursów. Zwierzęta są już bezpieczne, a farmer płacząc dziękował dzielnym ratownikom.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|