Obsługa knajpy z małego bawarskiego miasteczka Petershausen miała już dosyć pijanego gościa. Była trzecia rano, chcieli pójść do domu, a facet tylko kiwał się przy stoliku. Wreszcie jedna z kelnerek wyrzuciła go za drzwi. Gdy zamykała restaurację, pijak strzelił do niej kilka razy, na szczęście spudłował.
Przerażona dziewczyna psiknęła w napastnika gazem pieprzowym i rzuciła się do ucieczki. Napastnik ciągle do niej strzelał, jednak był tak pijany, że kule gwizdały po pustym parkingu, ale żadna nie trafiła kelnerki. Ostrzelał też jej chłopaka, który przyjechał, by zabrać ją do domu. Na szczęście znów chybił. Gdy skończyła mu się amunicja, rzucił pistolet i uciekł w stronę parku.
Policjanci dość szybko go złapali. Teraz mężczyznę czeka długa odsiadka. Prokurator chce oskarżyć go o usiłowanie zabójstwa. A wystarczyło tylko grzecznie pójść do domu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl