To miał być piękny dzień. On oświadczył się jej w specjalnie wynajętym samolocie. Niestety, odpowiedzi na pokładzie nie usłyszał, bo... maszyna się rozbiła. Na szczęście skończyło się jedynie kilkoma zadrapaniami i złamaną nogą dziewczyny.
Para miała ogromnego farta. Bo wypadek, do którego doszło pod Rzymem, wyglądał naprawdę groźnie. Rodzina, oczekująca na lotnisku, z przerażeniem obserwowała, jak Cessna 127 wiruje w dół.
W karetce okazało się, że rany zakochanych nie zagrażają ich życiu. A dziewczyna była na tyle przytomna, że rzuciła jeszcze, by przekazać chłopakowi, że chce za niego wyjść. Niestety, pierścionek zaręczynowy zaginął gdzieś we wraku samolotu. Ale przy uratowanym życiu nie ma to już chyba większego znaczenia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|