To mogło skończyć się poparzeniem albo udarem mózgu! Temperatura podczas występu piosenkarki w Nowym Jorku sięgnęła 35 stopni Celsjusza! I to nie dlatego, że fani tak oszaleli na widok tańczącej i śpiewającej Madonny. Wszystko dlatego, że gwiazda kazała wyłączyć klimatyzację. Bo ta szkodzi jej strunom głosowym.
Co za egoistka! Głos Madonny okazał się ważniejszy niż zdrowie jej oddanych fanów. A trzeba przyznać, że w nowojorskiej hali Madison Square Garden po wyłączeniu klimy zrobił się prawdziwy ukrop. "O mało się nie udusiłam" - wspomina jedna z wielbicielek.
Ale cierpieli tylko młodzi fani. Ci starsi, czyli ci, którzy słuchają jej od pierwszej płyty, są przyzwyczajeni do kaprysów Madonny. I na koncert wzięli ... przenośne
elektryczne wiatraki!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|