To dopiero wyzwanie! Nie dość, że władze Chin mają ręce pełne roboty przy śledzeniu każdego z miliarda trzystu milionów własnych obywateli, to jeszcze dojdzie im śledzenie... każdej główki sałaty, marchewki i strączka groszku. Szaleńczy pomysł zaindeksowania każdego warzywa wyprodukowanego przez chłopów z Państwa Środka narodził się w głowach włodarzy w chińskim komitecie olimpijskim.
Chińczycy chcą, żeby każde warzywo, które okaże się zepsute i zaszkodzi czyjemuś zdrowiu w czasie olimpiady, mogło być namierzone. Kod kreskowy, na przykład na marchewce, ma doprowadzić do rolnika, który ją wyprodukował.
Specjalne centra badania warzyw mają sprawdzić każde warzywo i zdecydować, czy nadaje się dla olimpijskich kuchni. Więc choć sam pomysł wydaje się być uzasadniony, to jego wykonanie jest czystą fikcją. Bo jakim sposobem weryfikację ma przechodzić codzienna dawka witamin o wadze pięciu tysięcy ton?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|