Holendrzy pozazdrościli bohaterom arabskich bajek, którzy podróżowali na latającym dywanie i stworzyli... latające łóżko. Kosztuje ono bagatela, 1700 tys. dolarów. Jednak jego twórca wcale nie ukrywa, że chciałby, by jego pierwszym klientem został rosyjski bogacz, Roman Abramowicz.
Janjaap Ruijssenaars miał dosyć przestawiania mebli w sypialni, z powodu ciągle nowych pomusłów żony. Zaczął więc kombinować, jak rozwiązać problem
przenoszenia łóżka. Wreszcie wpadł na genialny pomysł. Postanowił stworzyć latające łóżko.
Wszystko działa na magnesach. Wytwarzają one pole wystarczające do uniesienia łóżka na kilkadziesiąt centymetrów. Jeśli zaś magnesy trafią pod całą podłogę sypialni, to mebel bez problemu może po niej latać. To jednak nie koniec planów ambitnego holenderskiego architekta. Chce, by wkrótce takie magnesy podczepiać pod wszystkie meble w domu, tak by wreszcie zniknął problem przestawiania domowych sprzętów.
Jedyną barierą jest cena. Technologia jest jeszcze w powijakach i dlatego cały system magnesów jest strasznie drogi. Łóżko kosztuje aż 1.700 tys dolarów i mało kogo na taki wydatek stać. Do tego dochodzi kolejny problem. Jak upchać wszystkie graty z pokoju pod łóżko, tak by wmówić sobie, że pokój jest już sprzątnięty.
Wszystko działa na magnesach. Wytwarzają one pole wystarczające do uniesienia łóżka na kilkadziesiąt centymetrów. Jeśli zaś magnesy trafią pod całą podłogę sypialni, to mebel bez problemu może po niej latać. To jednak nie koniec planów ambitnego holenderskiego architekta. Chce, by wkrótce takie magnesy podczepiać pod wszystkie meble w domu, tak by wreszcie zniknął problem przestawiania domowych sprzętów.
Jedyną barierą jest cena. Technologia jest jeszcze w powijakach i dlatego cały system magnesów jest strasznie drogi. Łóżko kosztuje aż 1.700 tys dolarów i mało kogo na taki wydatek stać. Do tego dochodzi kolejny problem. Jak upchać wszystkie graty z pokoju pod łóżko, tak by wmówić sobie, że pokój jest już sprzątnięty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|