Polo, sport dżentelmenów, którzy pędząc na koniach, starają się wbić malutką piłeczkę do bramki, jest niezwykle popularny w Mongolii. Tyle że zawodnicy, przebrani w stroje wojów Czyngis Chana, galopują na jakach. Właśnie rusza nowy sezon ligi "jako-polo".
Ten sport staje się coraz bardziej popularny w Mongolii. Mieszkańcy cieszą się, że mogą nawiązać do swoich wojowniczych tradycji, a jednocześnie zarobić duże
pieniądze. Bo "jako-polo" przyciąga do tego kraju dużo turystów.
Sezon trwa cały rok. Zimą zawodnicy grają na skutych lodem rzekach, a w lecie na stepie. Jedyny problem jest wtedy, gdy zwierzęta są niezwykle kapryśne. Czasem trzeba nawet odwołać mecz, bo jaki strajkują i nie chcą biegać.
Z nowego sportu cieszą się wszyscy. Mongołowie, bo mogą się porządnie wyszaleć i zarobić. Turyści, bo oglądają coś, czego nigdzie indziej nie spotkają i... ekolodzy. Bo sport staje się tak popularny, że zagrożone wyginięciem jaki zaczynają się szybko rozmnażać.
Sezon trwa cały rok. Zimą zawodnicy grają na skutych lodem rzekach, a w lecie na stepie. Jedyny problem jest wtedy, gdy zwierzęta są niezwykle kapryśne. Czasem trzeba nawet odwołać mecz, bo jaki strajkują i nie chcą biegać.
Z nowego sportu cieszą się wszyscy. Mongołowie, bo mogą się porządnie wyszaleć i zarobić. Turyści, bo oglądają coś, czego nigdzie indziej nie spotkają i... ekolodzy. Bo sport staje się tak popularny, że zagrożone wyginięciem jaki zaczynają się szybko rozmnażać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|