Cała ochrona indyjskiego premiera Manmohana Singha stanęła na nogi! Ktoś wtargnął do jego samolotu przed planowaną podróżą do Niemiec. Ochroniarze bomby nie znaleźli. Odkryli za to, że... z pokładu zniknęło kilkadziesiąt butelek whisky!
Szybko pojawili się pierwsi podejrzani. Padło na pilotów. I słusznie, bo w ich bagażach ochrona premiera znalazła 30 butelek szkockiej. Ci jednak utrzymują, że
whisky kupili. Będą się musieli gęsto tłumaczyć, bo okazało się, że to wyjątkowo rzadki gatunek. I na domiar złego dokładnie ten, który zniknął z zapasów premiera.
Linie Air India już przeprosiły. Nikt jednak nie wyjaśnił, po co premierowi tyle whisky.
Linie Air India już przeprosiły. Nikt jednak nie wyjaśnił, po co premierowi tyle whisky.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl