Szok! Mężczyzna odkrył, że na drugim końcu świata mieszka ktoś z identycznym jak on imieniem i nazwiskiem, rodziną, przeszłością... Całym życiem. Od tej pory świat panów Peebles stał się naprawdę niezwykły...
Amerykanin Daryl Peebles wrzucił do wyszukiwarki własne nazwisko i odkrył, że był w miejscach, o których nawet nie słyszał. Po sieciowym albumie z fotografiami
dotarł do autora zdjęć... Daryla Peebles z Tasmanii. Jak z pod ksero, życie jednego układało się identycznie jak drugiego.
Daryl R. Peebles (Amerykanin): urodził się w 1949 r., ma trójkę dzieci. Jedno urodziło się w 1975 r., kolejne dwa lata później. Jego ojciec pochodził z małego miasteczka i pracował na tokarce.
Daryl R. Peebles (Australijczyk): urodził się w 1949 r., ma trójkę dzieci. Jedno urodziło się w 1975 r., kolejne dwa lata później. Jego ojciec pochodził z małego miasteczka i pracował na tokarce...
Przy takim stopniu podobieństwa nic dziwnego, że obaj panowie mają zacięcie do amatorskiego śpiewania, magii i brzuchomówstwa. Jeden nie wiedziałby nic o drugim, gdyby nie internet. Po kilkunastu mailach postanowili się spotkać. Zdecydowali, że to Amerykanin pojedzie na Tasmanię. Podróż się opłaciła. Przyjęcie, jakie zgotowali mu Tasmańczycy, godne było samego premiera: limuzyna, czerwony dywan, dzieci z serpentynami i witające go na całej drodze z lotniska plakaty.
Przed 15 laty Krzysztof Kieślowski przewidział taką historię w "Podwójnym życiu Weroniki". W filmie jednak Weronika i Veronique nigdy się nie poznały. Panowie Peebles mieli znacznie więcej szczęścia.
Daryl R. Peebles (Amerykanin): urodził się w 1949 r., ma trójkę dzieci. Jedno urodziło się w 1975 r., kolejne dwa lata później. Jego ojciec pochodził z małego miasteczka i pracował na tokarce.
Daryl R. Peebles (Australijczyk): urodził się w 1949 r., ma trójkę dzieci. Jedno urodziło się w 1975 r., kolejne dwa lata później. Jego ojciec pochodził z małego miasteczka i pracował na tokarce...
Przy takim stopniu podobieństwa nic dziwnego, że obaj panowie mają zacięcie do amatorskiego śpiewania, magii i brzuchomówstwa. Jeden nie wiedziałby nic o drugim, gdyby nie internet. Po kilkunastu mailach postanowili się spotkać. Zdecydowali, że to Amerykanin pojedzie na Tasmanię. Podróż się opłaciła. Przyjęcie, jakie zgotowali mu Tasmańczycy, godne było samego premiera: limuzyna, czerwony dywan, dzieci z serpentynami i witające go na całej drodze z lotniska plakaty.
Przed 15 laty Krzysztof Kieślowski przewidział taką historię w "Podwójnym życiu Weroniki". W filmie jednak Weronika i Veronique nigdy się nie poznały. Panowie Peebles mieli znacznie więcej szczęścia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl