Dziennik Gazeta Prawana logo

Wpadł pod pociąg tam gdzie ojciec

12 października 2007, 13:16
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Niedaleko pada jabłko od jabłoni! Doświadczył tego na własnej skórze pewien Malezyjczyk. Wpadł pod pociąg dokładnie w tym samym miejscu, gdzie osiem miesięcy wcześniej lokomotywa przepołowiła jego ojca.
To kompletna nieodpowiedzialność! Śmierć tatusia niczego go nie nauczyła. Zamiast unikać tego miejsca jak ognia, 34-letni V.Marathai łaził tamtędy codziennie. Wreszcie stało się. Zagapił się i nie zauważył nadjeżdżającego pociągu. Zginął dokładnie tak samo jak jego ojciec w listopadzie zeszłego roku!

Prawdopodobnie trafi do "Księgi Darwina" opisującej najgłupsze przypadki śmierci. Bo inaczej jego przypadku nie da się zakwalifikować. A wniosek jest jeden: uczmy się, jak nie w szkole, to przynajmniej od rodziców!
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj