W gorący dzień szukał ochłody i z zielonej łączki dał susa do basenu. Nikt nie zwróciłby na to uwagi, gdyby nie fakt, że zapalony pływak był ważącym 400 kilogramów młodym bykiem z pokaźnymi rogami.
Mieszkający w Toppenstedt właściciele przydomowego basenu, w którym taplał się hardy buhaj, nie byli zachwyceni. Ponieważ nie dali rady sami wydobyć byczka z
basenu, wezwali na pomoc sąsiadów i kilkudziesięciu policjantów. Dopiero wtedy udało im się odstawić pływaka na pole.
I jak było na basenie, Fernando? Ano, byczo!
I jak było na basenie, Fernando? Ano, byczo!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|