Koniec beztroskich drzemek w japońskim parlamencie. Posłowie mają dostać specjalne urządzenia, które, gdy tylko parlamentarzyście opadnie głowa, obudzą go przenikliwym warkotem.
Premier Koizumi i marszałkowie parlamentu japońskiego mają dosyć. Podczas wszystkich debat posłowie drzemią w swoich ławeczkach i nie zwracają uwagi na
najważniejsze sprawy państwowe. Śmieją się z nich Japończycy, a prestiż władz spada. Dlatego wszyscy dostaną specjalne budziki, które nie pozwolą im zamknąć oczu nawet na sekundę.
"Alarm drzemkowy", bo tak nazywa się maszynka, to prosty i niedrogi wynalazek. Wkłada się to na ucho. Gdy tylko głowa opada, urządzenie się włącza. Ostry dźwięk i wibracje obudzą nawet największego śpiocha.
A my czekamy, aż podobne urządzenia trafią do polskich posłów. Widok chrapiącego parlamentarzysty to w Polsce żadna nowina. Ławy aż uginają się od ciężkich głów naszych rządzących.
"Alarm drzemkowy", bo tak nazywa się maszynka, to prosty i niedrogi wynalazek. Wkłada się to na ucho. Gdy tylko głowa opada, urządzenie się włącza. Ostry dźwięk i wibracje obudzą nawet największego śpiocha.
A my czekamy, aż podobne urządzenia trafią do polskich posłów. Widok chrapiącego parlamentarzysty to w Polsce żadna nowina. Ławy aż uginają się od ciężkich głów naszych rządzących.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|