To było polowanie jak na seryjnego gwałciciela-mordercę. Komandosi z ochrony prezydenta USA, agenci FBI i zwykli policjanci robili wszystko, by odzyskać skradzione zdjęcia Angeliny Jolie. Złodziejem okazał się pracownik salonu fotograficznego, który miał naprawić aparat cyfrowy aktorki. To właśnie on znalazł w aparacie pełną zdjęć kartę pamięci. Zanim się na nich dorobił, wpadł w policyjną pułapkę!
Histeria, jaką rozpętali Angelina Jolie i jej partner, Brad Pitt, przekroczyła wszelkie granice. Oboje tak bardzo chcą chronić swoją prywatność, że na ich
życzenie wszczęto największe polowanie w Massachusetts! Wszystko przez gapiostwo aktorki, która - oddając aparat - kompletnie zapomniała o wyjęciu karty.
Mechanik z laboratorium fotograficznego chciał się dorobić, a... wrobił się. Bo zamiast sprzedać cenne zdjęcia jakiejś gazecie, na próbę wpuścił kilka do internetu. I wywołał szum, który dotarł do uszu również Angeliny i Brada. Ci natychmiast powiadomili policję i teraz się cieszą, bo zdjęcia udało się odzyskać. A mechanik-złodziej na pewno stanie przed sądem.
Mechanik z laboratorium fotograficznego chciał się dorobić, a... wrobił się. Bo zamiast sprzedać cenne zdjęcia jakiejś gazecie, na próbę wpuścił kilka do internetu. I wywołał szum, który dotarł do uszu również Angeliny i Brada. Ci natychmiast powiadomili policję i teraz się cieszą, bo zdjęcia udało się odzyskać. A mechanik-złodziej na pewno stanie przed sądem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|