Jazda zygzakiem, spowolnione reakcje, zero oceny sytuacji na drodze. Tak jeździ nie pijak, ale kierowca rozmawiający przez komórkę! Do takich wniosków doszli amerykańscy naukowcy.
Uczeni przebadali kilkudziesięciu kierowców. Część z nich upili. Reszcie dali do rąk telefony komórkowe, wręczyli kluczyki i kazali jechać. Ku ich zdumieniu ci,
którzy używali komórek, byli bardziej niebezpieczni niż pijani! Nie potrafili jechać prosto, mieli problemy z ostrym hamowaniem czy gwałtownym przyspieszeniem.
Zawiani kierowcy wiedzieli, że muszą się skoncentrować na prowadzeniu samochodu, bo w razie wypadku złapie ich policja i trafią za kratki. Ci zaś, którzy rozmawiali przez telefon, niczym się nie przejmowali. Sądzili, że świetnie jeżdżą, a komórka im nie przeszkadza. Byli w błędzie. Wszyscy doprowadzili do stłuczek.
Gdy zadzwoni telefon, lepiej jest zjechać na pobocze, niż ryzykować życie swoje i innych kierowców.
Zawiani kierowcy wiedzieli, że muszą się skoncentrować na prowadzeniu samochodu, bo w razie wypadku złapie ich policja i trafią za kratki. Ci zaś, którzy rozmawiali przez telefon, niczym się nie przejmowali. Sądzili, że świetnie jeżdżą, a komórka im nie przeszkadza. Byli w błędzie. Wszyscy doprowadzili do stłuczek.
Gdy zadzwoni telefon, lepiej jest zjechać na pobocze, niż ryzykować życie swoje i innych kierowców.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|