Polityk może zdenerwować każdego - nawet zwierzę. To fakt! Przekonał się o tym poseł Samoobrony, gdy spacerował po łące. Od tyłu zaszedł go jego własny byk. I zaatakował rogami!
Mieczysław Aszkiełowicz będzie miał co opowiadać w Sejmie. Choć niewiele brakowało, a więcej by parlamentu nie ujrzał. Wszystko za sprawą wrednego buhaja.
Byk podstępnie dźgnął go rogatym łbem w plecy. Poseł na szczęście nie przewrócił się, tylko rzucił do ucieczki. Na plecach czuł gorący oddech 700-kilogramowej bestii. I pewnie by jej nie umknął, gdyby z pomocą nie przyszli mu jego synowie. Jeden z nich dziarsko chwycił potężny młot i zamachnął się na biegnącego buhaja. Tego szarżujący byk się nie spodziewał. Na widok młota zawrócił i dał nogę.
I choć wszystko skończyło się dobrze, poseł buhajowi nie odpuści. "Za kilka dni skończy w rzeźni. Jest zbyt niebezpieczny" - powiedział Aszkiełowicz "Gazecie Olsztyńskiej".
Byk podstępnie dźgnął go rogatym łbem w plecy. Poseł na szczęście nie przewrócił się, tylko rzucił do ucieczki. Na plecach czuł gorący oddech 700-kilogramowej bestii. I pewnie by jej nie umknął, gdyby z pomocą nie przyszli mu jego synowie. Jeden z nich dziarsko chwycił potężny młot i zamachnął się na biegnącego buhaja. Tego szarżujący byk się nie spodziewał. Na widok młota zawrócił i dał nogę.
I choć wszystko skończyło się dobrze, poseł buhajowi nie odpuści. "Za kilka dni skończy w rzeźni. Jest zbyt niebezpieczny" - powiedział Aszkiełowicz "Gazecie Olsztyńskiej".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|