Kilkaset młodych byków i jałówek, które właśnie zostały sprowadzone z Francji, miało mieszkać w gospodarstwie w Bieniowie pod Zieloną Górą. Miało, bo czteroletni byczek Stefan przełamał płoty i pokazał stadu drogę do wolności. Ruszyła obława.
"Kupiliśmy je z myślą o założeniu hodowli bydła na mięso" – wyznaje zarządzający gospodarstwem Adolf Pakuła. Francuskie krowy i byczki nie chciały
jednak dać się zabić. Zapatrzyły się w przywódcę stada, czteroletniego byczka Stefana, który przełamał ogrodzenie i dał nogę.
Stefan został już złapany przez chłopów, którzy ruszyli na łowy, zaraz po tym jak ogłoszono nagrodę za dostarczenie bydła na miejsce. Za jedną sztukę właściciel stada wypłaca 500 złotych "znaleźnego". "Za pięć stów wyłapiemy każdy egzemplarz. Potrzeba na to jednak trochę czasu" – mówi jeden z mieszkańców Bieniowa.
Ten czas byczki i jałówki wykorzystują na buszowanie w pobliskich lasach i gospodarstwach. "Wpadł nam do obory taki francuski huncwot i jak nie zacznie szaleć" – relacjonuje Teresa Habiniak. "Weterynarz próbował go uśpić, ale niewiele to dało, od razu chciał się dobrać do mojej Mućki"… Amory byczka uspokoiła dopiero podwójna dawka zastrzyku usypiającego.
Stefan został już złapany przez chłopów, którzy ruszyli na łowy, zaraz po tym jak ogłoszono nagrodę za dostarczenie bydła na miejsce. Za jedną sztukę właściciel stada wypłaca 500 złotych "znaleźnego". "Za pięć stów wyłapiemy każdy egzemplarz. Potrzeba na to jednak trochę czasu" – mówi jeden z mieszkańców Bieniowa.
Ten czas byczki i jałówki wykorzystują na buszowanie w pobliskich lasach i gospodarstwach. "Wpadł nam do obory taki francuski huncwot i jak nie zacznie szaleć" – relacjonuje Teresa Habiniak. "Weterynarz próbował go uśpić, ale niewiele to dało, od razu chciał się dobrać do mojej Mućki"… Amory byczka uspokoiła dopiero podwójna dawka zastrzyku usypiającego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl