"Rzućcie te placki, bo strzelam!" - krzyczał policjant do uciekających rabusiów. Ci próbowali przebiec jeszcze kilka metrów, ale tacki z mrożonkami przeszkadzały w ucieczce. Tak oto skończył się napad stulecia głodnych przestępców na ciężarówkę z... jedzeniem.
Kopytka, racuchy, placki ziemniaczane - oto łup, na jaki pokusiło się dwóch młodych warszawiaków. Choć ich żołądki skręcały się z głodu, to cierpliwie
czekali, aż kierowca wyjdzie z auta. Wtedy podbiegli do samochodu, wynieśli tyle tacek z jedzeniem, ile mogli, i rzucili się do ucieczki.
Mieli jednak pecha. Ich poczynania obserwowali rozbawieni policjanci. Gdy tylko włamywacze wyskoczyli z samochodu, mundurowi od razu rzucili się za nimi w pościg. A że przestępcy byli bardzo głodni, to zabrakło im sił i szybciutko znaleźli się w kajdankach. Teraz mogą liczyć na posiłek w... areszcie.
Policja podejrzewa, że młodzieńcy, mając już mrożonki, planowali kolejny skok na ciężarówkę z... olejem i grillami. A czy nie szybciej byłoby po prostu pójść na kebab?
Mieli jednak pecha. Ich poczynania obserwowali rozbawieni policjanci. Gdy tylko włamywacze wyskoczyli z samochodu, mundurowi od razu rzucili się za nimi w pościg. A że przestępcy byli bardzo głodni, to zabrakło im sił i szybciutko znaleźli się w kajdankach. Teraz mogą liczyć na posiłek w... areszcie.
Policja podejrzewa, że młodzieńcy, mając już mrożonki, planowali kolejny skok na ciężarówkę z... olejem i grillami. A czy nie szybciej byłoby po prostu pójść na kebab?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|