"Zepsuli mi urodziny!" - skarży się pewna Tajka. Kto zawinił? Buddyjscy mnisi! Są tak zmęczeni oglądaniem mundialu, że brakło im sił na duchowe obowiązki.
Mieszkanka miasteczka Chiang Mai zadzwoniła z pretensjami do redakcji tajskiej gazety "Nation". I zaczęła się skarżyć! Gdy w swoje urodziny przyszła o brzasku dać
im tradycyjną jałmużnę, ci smacznie spali. Mnisi zaspali, bo... za długo oglądali mundial!
Tajka ma rację, bo boi się, że w tym roku opuści ją szczęście. Ale powinna wykazać choć trochę zrozumienia. Bo gdy w Niemczech mecze kończą się najpóźniej o godz. 23, to w Tajlandii jest już 4 rano! Nic dziwnego, że mnichom sił brakuje...
Tajka ma rację, bo boi się, że w tym roku opuści ją szczęście. Ale powinna wykazać choć trochę zrozumienia. Bo gdy w Niemczech mecze kończą się najpóźniej o godz. 23, to w Tajlandii jest już 4 rano! Nic dziwnego, że mnichom sił brakuje...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl