Jaki jest najdziwniejszy kurs na świecie? W Azji np. niesamowity sukces odnoszą szkolenia z... szorowania toalet. Na pomysł wpadli Japończycy. Z objazdowymi wykładami jeździ ich "klozetowy guru": Atsuhiro Katsumata zwany też "profesorem". Ostatnio trafił do Singapuru.
Przeprowadził tam fascynujące, czterodniowe, szkolenie podczas którego wprowadził nowych adeptów łazienkowego fachu w tajniki rewolucyjnych metod skrobania i
przepychania. 51 słuchaczy było zachwyconych! "To było niesamowite! Podzielę się ze swoimi przyjaciółmi wszystkim, czego pan Katsumata mnie nauczył" - cieszył się jak dziecko 34-letni
Santhi Cheti, który czyści toalety od dziesięciu lat. I pochwalił się, że po ukończeniu kursu będzie zarabiał 950 dolarów singapurskich miesięcznie. Czyli o 250 więcej niż do tej
pory!
Organizacją szkoleń zajmuje się nie kto inny, jak... Światowa Organizacja Toaletowa. To, wbrew pozorom, bardzo poważna instytucja. Zrzesza członków w 40 krajach! Co jakiś czas zbierają się oni na kongresach. W tym roku, we wrześniu, klozetowi czyściciele będą dyskutować o problemach swojej branży w Moskwie.
Po co to wszystko? "Jeśli toaleta jest czystsza, polepszają się ludzkie maniery" - argumentuje fascynację zawodem Saiko Sakamoto, specjalistka od toaletowej estetyki z ekipy "profesora". W Singapurze wzięli sobie to bardzo do serca. Walczą z innymi azjatyckimi krajami o laur zwycięstwa pod względem czystości toalet. Starają się tak bardzo, że wprowadzili nawet mandaty za niespuszczanie wody w publicznych toaletach. Taki występek kosztuje 30 dolarów singapurskich, czyli 30 USD!
Organizacją szkoleń zajmuje się nie kto inny, jak... Światowa Organizacja Toaletowa. To, wbrew pozorom, bardzo poważna instytucja. Zrzesza członków w 40 krajach! Co jakiś czas zbierają się oni na kongresach. W tym roku, we wrześniu, klozetowi czyściciele będą dyskutować o problemach swojej branży w Moskwie.
Po co to wszystko? "Jeśli toaleta jest czystsza, polepszają się ludzkie maniery" - argumentuje fascynację zawodem Saiko Sakamoto, specjalistka od toaletowej estetyki z ekipy "profesora". W Singapurze wzięli sobie to bardzo do serca. Walczą z innymi azjatyckimi krajami o laur zwycięstwa pod względem czystości toalet. Starają się tak bardzo, że wprowadzili nawet mandaty za niespuszczanie wody w publicznych toaletach. Taki występek kosztuje 30 dolarów singapurskich, czyli 30 USD!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|