Co to był za ślub! Pan młody przed ołtarzem, a jego oblubienica... we framudze drzwi kościoła. Rodzina młodej Brytyjki wydała 25 tys. funtów na suknię dla córki. Nikt nie przewidział jednak, że kreacja może nie zmieścić się w drzwiach kościoła.
Suknia faktycznie do małych nie należy. Szeroka na 2,5 metra, z welonem długości 18 metrów, uszyta z 30 warstw materiału i pokryta 3 tysiącami kryształów.
Szesnastoletnia panna młoda ubierała się w tę konstrukcję prawie 10 godzin.
Wejście panny młodej do kościoła było efektowne, choć pewnie nie takiego efektu spodziewała się rodzina i pan młody. 20 osób przez półtorej godziny przepychało biedną dziewczynę przez wrota kościoła. Gdy już dotarła do ołtarza, zemdlała ze zmęczenia w ramionach lubego, tuż po sakramentalnym "tak".
Do limuzyny musiała odnieść ją cała rodzina.
Wejście panny młodej do kościoła było efektowne, choć pewnie nie takiego efektu spodziewała się rodzina i pan młody. 20 osób przez półtorej godziny przepychało biedną dziewczynę przez wrota kościoła. Gdy już dotarła do ołtarza, zemdlała ze zmęczenia w ramionach lubego, tuż po sakramentalnym "tak".
Do limuzyny musiała odnieść ją cała rodzina.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|