Co za życie! Do końca życia ze sztywnym członkiem. Taki los spotkał 78-letniego nowojorczyka. Za te męczarnie sąd przyznał mu właśnie 400 tysięcy dolarów odszkodowania.
W 1996 roku, na dwa lata przed wynalezieniem viagry, emerytowany majster chciał uprzyjemnić sobie i swojej żonie jesień życia. Poddał się więc operacji
wszczepienia protezy penisa. To były plastikowe rurki połączonych z metalowym szkieletem. Tydzień po operacji zaczął się koszmar.
Urządzenie powinno funkcjonować jak naturalny organ mężczyzny, jednak wszczepiony egzemplarz po stosunku nie wrócił już do pozycji spoczynkowej. Od tamtej pory mężczyzna nie może nawet wyjść na spacer, nie mówiąc już na przykład o założeniu kąpielówek na plaży.
Proteza zostanie z nim aż do końca, bo ze względów medycznych nie można jej usunąć.
Urządzenie powinno funkcjonować jak naturalny organ mężczyzny, jednak wszczepiony egzemplarz po stosunku nie wrócił już do pozycji spoczynkowej. Od tamtej pory mężczyzna nie może nawet wyjść na spacer, nie mówiąc już na przykład o założeniu kąpielówek na plaży.
Proteza zostanie z nim aż do końca, bo ze względów medycznych nie można jej usunąć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|