Najstarsze zwierzę świata, żółwica Harriet, zdechła w ogrodzie zoologicznym w Australii. Miała ponad 175 lat, a świat poznał ją dzięki Karolowi Darwinowi, który przywiózł zwierzaka z Galapagos.
Harriet nie przeżyła zawału serca. Weterynarze robili wszystko, by uratować jej życie, była jednak za stara. Płacze po niej cała Australia. Oglądanie żółwicy
to była tradycja. Ci, którzy najpierw podziwiali Harriet jako dzieci, potem przyprowadzali swoich potomków do zoo, a żółwica wciąż tam była.
Harriet przywiózł do Europy, w 1835 roku, Karol Darwin. Przemierzał on świat na okręcie HMS "Beagle". Starał się znaleźć jak najwięcej dziwnych zwierząt i sprowadzić do Anglii. Harriet złapał na Galapagos. Później podarował przyjacielowi, a ten wywiózł żółwicę do Australii. Od tamtej pory żyła spokojnie w zoo.
Harriet przywiózł do Europy, w 1835 roku, Karol Darwin. Przemierzał on świat na okręcie HMS "Beagle". Starał się znaleźć jak najwięcej dziwnych zwierząt i sprowadzić do Anglii. Harriet złapał na Galapagos. Później podarował przyjacielowi, a ten wywiózł żółwicę do Australii. Od tamtej pory żyła spokojnie w zoo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|