Amerykański sąd wydał wyrok na... kota. Leciwy, bo 24-letni, kocur Luis terroryzował całe miasteczko. Rzucał się na ludzi i dotkliwie ich drapał. Mieszkańcy chcieli uśpić Luisa, ale wstawili się za nim obrońcy zwierząt. Stanęło na tym, że kocur przez resztę swoich dni nie będzie mógł wychodzić na dwór.
Sędzia postawił sprawę jasno: Luis musi siedzieć do końca życia w domu. Dopilnować tego ma sama właścicielka. Bo jeżeli kocur wymknie się na ulicę, to ona
trafi do więzienia, a Luisa - bez względu na protesty miłośników kotów - trzeba będzie uśpić.
Właścicielka zwierzaka próbowała już wszystkiego, żeby uspokoić kota. Nie chciała zamykać niesfornego pupilka, więc faszerowała go antydepresyjnymi tabletkami. To nie pomagało, a kot napadał na kolejnych ludzi. Dlatego ofiary Luisa postanowiły pozbyć się kota i poprosiły o pomoc sąd.
Właścicielka zwierzaka próbowała już wszystkiego, żeby uspokoić kota. Nie chciała zamykać niesfornego pupilka, więc faszerowała go antydepresyjnymi tabletkami. To nie pomagało, a kot napadał na kolejnych ludzi. Dlatego ofiary Luisa postanowiły pozbyć się kota i poprosiły o pomoc sąd.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|