Amerykańscy obrońcy praw człowieka ujawnili nową broń armii. To bomba chemiczna. Substancje w niej zawarte mają skłonić żołnierzy przeciwnika do... uprawiania seksu ze swoimi kolegami.
Prace nad bombą są już dość zaawansowane. Obrońcy praw człowieka boją się więc, że wojskowi wypróbują ją na żywym przeciwniku, zamiast w komputerowej
symulacji.
Amerykańskie laboratoria pracują też nad innymi podobnymi bombami. Są w nich na przykład substancje, które w kontakcie z ludzkim ciałem wysyłają owadom i gryzoniom sygnał "Zaatakuj mnie". Są też pomysły na gaz mocno zwiększający wrażliwość skóry na słońce.
Te wynalazki mają niszczyć morale przeciwnika, zamiast zabijać. Żołnierze w strachu przed takim chemicznym atakiem nie wyjdą nawet z okopów. Wojnę będzie można wygrać bez jednego wystrzału.
Amerykańskie laboratoria pracują też nad innymi podobnymi bombami. Są w nich na przykład substancje, które w kontakcie z ludzkim ciałem wysyłają owadom i gryzoniom sygnał "Zaatakuj mnie". Są też pomysły na gaz mocno zwiększający wrażliwość skóry na słońce.
Te wynalazki mają niszczyć morale przeciwnika, zamiast zabijać. Żołnierze w strachu przed takim chemicznym atakiem nie wyjdą nawet z okopów. Wojnę będzie można wygrać bez jednego wystrzału.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|