Paris Hilton stuknęła na parkingu swoim Range Roverem czyjeś auto i uciekła. Tak wyglądał powrót rozkapryszonej dziedziczki fortuny Hiltonów z zakupów w Los Angeles. Jej rzecznik krzyczy: "To wina paparazzich". Ale filmik, który krąży w internecie, pokazuje coś innego!
Tak zapamiętale robiła zakupy, że gdy wsiadła do swojego wozu, zapomniała o całym świecie, łącznie z innymi samochodami na parkingu. Walnęła stojącą obok
hondę i uciekła. Teraz jej wybryk można oglądać w internecie. Co gorsza dla Hiltonówny, za ucieczkę z miejsca wypadku grożą w Mieście Aniołów surowe kary.
Ale miliarderka już pracuje nad tym, jak wybrnąć z niewdzięcznej sytuacji. "To wina paparazzich, którzy tropią Paris na każdym kroku, jest przez to zdekoncentrowana" - broni jej rzecznik i dodaje: "Nie popełniła żadnego przestępstwa, bo wyjeżdżając pytała ludzi na parkingu, jak skontaktować się z poszkodowanym".
Ale właściciel hondy i tak ma farta. Stuknęłą go sławna i bogata Paris Hilton, która na pewno pójdzie na ugodę. W dodatku jest ubezpieczona!
Ale miliarderka już pracuje nad tym, jak wybrnąć z niewdzięcznej sytuacji. "To wina paparazzich, którzy tropią Paris na każdym kroku, jest przez to zdekoncentrowana" - broni jej rzecznik i dodaje: "Nie popełniła żadnego przestępstwa, bo wyjeżdżając pytała ludzi na parkingu, jak skontaktować się z poszkodowanym".
Ale właściciel hondy i tak ma farta. Stuknęłą go sławna i bogata Paris Hilton, która na pewno pójdzie na ugodę. W dodatku jest ubezpieczona!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl