Nie dość, że złamał przepisy, to jeszcze głupio się tłumaczył. Pewien Holender wyjechał z myjni wprost na wąskie uliczki Amsterdamu, po których gnał na złamanie karku. Złapany przez policję tłumaczył, że chciał w ten sposób wysuszyć auto!
Młodzian rozpędził się do 108 km, choć wolno mu było maksymalnie 50. Policja już czekała z mandatem. A że jeszcze nie miał przy sobie prawka, stracił także
samochód.
Następne auto będzie mył na podwórku.
Następne auto będzie mył na podwórku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl