Niezwykły samochód, marzenie każdego kierowcy, rozwijający prędkość do 275 kilometrów i mający 612 koni mechanicznych trafił w ręce samego króla Hiszpanii Juana Carlosa I. Ale monarcha mógł jedynie przetestować auto – jeżeli chciałby je mieć w swoim garażu, musi zapłacić… 400 000 dolarów.
Maybacha 57S, pokrytego specjalnym błękitnym lakierem w kolorze "Cote d’ Azur" z drobinkami srebra, wyłożonego ciemnymi okładzinami z drewna orzechowego
oraz najwyższej jakości jasną cielęcą skórą, oficjalnie wypróbował król Hiszpanii na torze Formuły 1 pod Barceloną.
Juan Carlos nie chciał zdradzić, jaką prędkość rozwinął podczas przejażdżki, ograniczył się tylko do wydania niezwykle oszczędnego komunikatu, w którym wyznał, że "jest dumny, mogąc testować tak wspaniałe i nowoczesne auto".
W tej beczce miodu jest też i łyżka dziegciu. Firma Daimler-Chrysler maybacha Juanowi Carlosowi nie podaruje. Jak król chce go mieć, to niech król go sobie kupi.
Juan Carlos nie chciał zdradzić, jaką prędkość rozwinął podczas przejażdżki, ograniczył się tylko do wydania niezwykle oszczędnego komunikatu, w którym wyznał, że "jest dumny, mogąc testować tak wspaniałe i nowoczesne auto".
W tej beczce miodu jest też i łyżka dziegciu. Firma Daimler-Chrysler maybacha Juanowi Carlosowi nie podaruje. Jak król chce go mieć, to niech król go sobie kupi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl