W Chełmie można zobaczyć billboardy reklamujące sprzęty RTV i AGD pod jednoznacznymi hasłami: "Zaje... wyprzedaż" i "O kur... ka". Czy pewna granica dobrego smaku i przyzwoitości nie została w tym przypadku przekroczona? "Nie powinniśmy używać publicznie wulgaryzmów oraz doprowadzać do sytuacji w których byłyby one jednoznacznie przywoływane przez świadomość" - mówi prof. Jerzy Bralczyk.
>>>Reklamują sprzęt AGD "kur...ą"
Jest pewien społeczny zakaz związany z wyrazami nieprzyzwoitymi obejmujący także te sytuacje, w których nasuwają się one w bardzo czytelny sposób. A tak jest właśnie w przypadku reklamy w Chełmie, która pokazuje hasła: "Zaje... wyprzedaż" i "O kur... ka".
Nie powinniśmy używać publicznie, ale też i prywatnie, wulgaryzmów oraz doprowadzać do sytuacji, w których byłyby one jednoznacznie przywoływane przez świadomość.
Ciężko jest natomiast ustalić jasną granicę używania takich zwrotów. Ja mogę tylko powiedzieć, że jestem przeciwko ich używaniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|