Znany aktor zwątpił w sektę po tym, jak nie umiała pomóc jego synowi Jetowi - według doktryny choroba Jeta Travolty miała albo samoistnie zaniknąć, albo skazać chłopca na wieczne bycie
gorszym. Nie mogło być mowy o leczeniu, bez którego Jet w zeszłym roku nagle zmarł.
Travolta nie chce już dłużej tkwić wśród scjentologów, jednak wiele wskazuje na to, że nie będzie miał wyjścia: "Boi się, że jeśli porzuci scjentologów, ci upublicznią
wszystkie brudy z jego życia, z których zwierzał się na przestrzeni wszystkich tych lat, w tym o jego romansach z mężczyznami. Sekta gromadzi nagrania z wszystkich sesji terapeutycznych, do
których zmuszani są jej członkowie. Jeśli ktokolwiek jej się sprzeciwi, nie ma skrupułów, by je opublikować. Dlatego właśnie Nicole Kidman nigdy jeszcze nie skrytykowała
scjentologów" - pisze "Daily Mail".
Podobno gwiazdor "Grease" żałuje, że w 1975 roku wstąpił do sekty i wciągnął do niej swoją rodzinę. Nie marzy o niczym innym, tylko pozbyć się scjentologów ze swojego życia.