Młodzi rodzice często nazywają swoje dzieci na cześć idoli. Wielbiciele The Doors nazywali synków Jim, fanki Jolie wołają za swoimi córeczkami "Angelino!". Podobno temu trendowi uległ także Michael Jackson. I nazwał swoją córeczkę na cześć... Paris Hilton.
Jak twierdzi Paris: "Moja mama i Michael chodzili razem do szkoły i byli najlepszymi przyjaciółmi, od kiedy skończyli 13 lat. Znałam go od urodzenia i uważałam go za swojego wujka. Uwielbiał moje imię i spytał się mojej mamy, czy może tak samo nazwać swoją córkę. Oczywiście się zgodziła. Jestem dumna z tego, że mamy tak samo na imię, to taka śliczna dziewczynka".
Tylko czy to przypadkiem nie wymysł samej dziedziczki hotelowych magnatów? Ciekawe, czy ta miła, spokojna 11-latka o myślącej buzi podziela zachwyt naczelnej głupiej blondynki
Hollywood.
___________________________________
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane