: Niestety, przez to, że sama się przygotowywałam do występu, nie byłam w stanie zobaczyć wielu wykonawców, na których bardzo mi zależało. Można powiedzieć, że w
Open'erze uczestniczyłam dopiero od soboty. Atmosfera podczas koncertów była wspaniała. Pogoda również dopisała. Jak patrzę na dzisiejszy ulewny deszcz, to pozostaje mi się tylko cieszyć,
że przez te cztery dni koncertu, z małymi wyjątkami, było naprawdę bardzo słonecznie. Padało jedynie podczas występu Faith No More.
Jeśli chodzi o organizację festiwalu, to muszę stwierdzić, że z roku na rok jest coraz lepsza. Ostatnio byłam na Open'erze 2 lata temu i już widzę duże zmiany. Natomiast patrząc z punktu
widzenia osoby występującej, mogę powiedzieć, że przygotowanie techniczne było naprawdę świetne. Pomimo paru poślizgów czasowych przy występie Faith No More nie można mieć najmniejszych
zarzutów do organizatorów.
Każdy artysta pokazał się z jak najlepszej strony. Myślę, że wszyscy dali z siebie 100 proc. wysiłku, aby wypaść jak najlepiej. Byliśmy świadomi, że występujemy na scenie
międzynarodowej, a nie tylko polskiej. Dało się także wyczuć trochę większe ciśnienie przez to, że występowało obok nas tak wiele świetnych zespołów.
Najbardziej podobał mi się występ Faith No More, ale wielkim pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie Emiliana Torrini. Bardzo dobry był również Santigold. Niestety akustycy "zabili
nas" basem i od silnej dawki niskich częstotliwości fatalnie się czułam na drugi dzień, jakby wewnątrz przemieściły mi się wszystkie wnętrzności.
Nie wiem, czy wystąpię na następnym festiwalu w Gdyni, bo nie jest to chyba możliwe rok po roku. Z pewnością będę jednak na ten festiwal przyjeżdżać, bo warto.