Pracownicy hotelu są wściekli na gości, bo jak twierdzą, niedźwiedź wraca, gdyż dostaje jedzenie od nierozważnych turystów.

Reklama

"To dzika bestia, a nie domowe zwierzę. I naprawdę niebezpieczne jest zbliżanie się do niego. Niedźwiedzie mogą biegać z prędkością 60 km na godzinę" - denerwował się jeden z pracowników hotelu.

Inni podchodzą do tej sprawy z humorem. "Jesteśmy dość ubogim hotelem i nie stać nas na ochronę, dzięki niedźwiedziowi już taką mamy" - mówi kelner Rasťo Tišťan.

Jednak obrońcy zwierząt też zwracają uwagę, że to także niekorzystna sytuacja dla niedźwiedzia. "Jeżeli przyzwyczai się do ludzi tym ciężej będzie mu wrócić do samodzielnego życia w przyrodzie. Powinno się go jak najszybciej przepłoszyć " - mówi obrońca zwieząta Eryk Baláž. Jego zdaniem w odwrotnym przypadku niedźwiedź skończy w ZOO lub po prostu będzie na odstrzał.

Słowacy od dawna mają problemy z niedźwiedziami. Od jakiegoś czasu się namnożyły i są niebezpieczne dla turystów. W ostatni czwartek niedźwiedź napadł 57-letniego myśliwego.