W demokracji każdy ma prawo demonstrować. , przez co na pewno straci na swojej jakości. Ja jako gdańszczanin czuję się szczególnie zawiedziony. Myślałem, że będziemy tu mieli wspaniałą światową imprezę, a teraz wszyscy pojadą do Krakowa, zamkną się na Wawelu i tyle z tego będzie.
Ale z drugiej strony , bo np. mieszkańcy okolicznych wiosek zablokują dojazd do Grunwaldu, a rocznicę Bitwy Warszawskiej uczcimy pod Szczecinem. To będzie takie nowoczesne traktowanie rocznic, a początek tego mamy właśnie teraz.
Wszystkie szczyty G8 i innych G obchodzone są w cieniu protestów - tak to już jest na świecie i to się nie zmieni. Zawsze będzie rząd, który komuś się nie spodoba, i będzie jakaś grupa, która przy każdej okazji będzie chciała uszczknąć coś dla siebie - w demokracji to jest normalne.
To oczywiście psuje święto. Czemu teraz tak nie jest? Czy naprawdę przy okazji każdego święta musimy się okładać pałami? Nie możemy stanąc pod polską flagą ponad tym wszystkim? Mogliśmy mieć fajną imprezę, a będzie kolejna zadyma, jakich dużo, ale widocznie nie wszyscy to rozumieją.
To zwykła polityczna rozruba, zróbmy kuku premierowi, poszantażujmy, może coś ugramy. To jak zachowanie dziecka, dajmy na to, małego Jacusia, którym cała rodzina chce się pochwalić i prosi Jacusia, żeby ładnie opowiedział wierszyk, a Jacuś się buntuje i zamiast mówić wierszyk, oblewa babcię herbatą, a za grzeczne zachowanie żąda, żeby mu coś dano. To takie szarpanie się w piaskownicy. Sytuację z nierentowną stocznią można porównać do takiej, w której ja zażądałbym od rządu Tuska, żeby do końca życia kupował moje płyty, nawet jeśli będę nagrywał słabe piosenki.
Związkowcy są ogłupiani przez swoich liderów, którzy odgrywając rolę trybunów ludowych, całkiem nieźle sobie żyją, chociaż nikt oficjalnie o tym nie mówi.